środa, 15 lipca 2015

Góra Świętej Doroty

Jak pogoda niepewna, a dusza tęskni za górami, idziemy na Dorotkę. Jest to niewielkie  wzniesienie w będzińskim Grodźcu, wynoszące około 381 m n.p.m. (wspominałam już o nim w tym poście). Samotna góra świadek była niegdyś pogańskim miejscem kultu. Pozostałości wałów obronnych świadczą o istnieniu tam prehistorycznego grodziska. Jak często bywa w takich miejscach, w XVII wieku na wzgórzu wybudowano kościółek, który stoi tam do dziś. Przez Górę św. Doroty wiedzie europejski szlak pielgrzymkowy Via Regia, Droga Świętego Jakuba, którego celem jest Santiago de Compostela w Hiszpanii.







Zosia, jako doświadczona już wędrowniczka, wdrapała się na górę o własnych siłach, zdobywając tym samym, swój pierwszy szczyt ;). Hania też pewnie dałaby radę (co cztery łapki to nie dwie). Tata się jednak ulitował i zabrał nosidło ;D. 


 Muszla św. Jakuba











 Bluza C&A, spódnica - uszyłam ze spodni :D, buty - CCC

sobota, 11 lipca 2015

Cementownia



W będzińskiej dzielnicy Grodziec znajdują się, budzące zachwyt (i grozę), ruiny cementowni. To fabryka cementu portlandzkiego, która działa tu od końca XIX wieku do 1979 roku i była jednym z największych takich zakładów w Polsce. Niestety, w wyniku eksploatacji pokładu węgla zalegającego pod cementownią, powstały liczne uszkodzenia w konstrukcji obiektów budowlanych, dlatego też fabrykę zamknięto (coś za coś). 

Miejsce to przyciąga fotografów i... nowożeńców (powstało tu mnóstwo sesji ślubnych). Chociaż w potężnych starych ruinach bezpiecznie nie jest. W zeszłym roku, podczas huraganu Ksawery, zawalił się strop jednej z hal obiektu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Przez pewien czas nie można było się tam dostać. Teren został ogrodzony, a strażnik przepędzał napaleńców ;). Jechaliśmy tam raczej bez cienia nadziei, że uda nam się wejść na teren zakładu. Jednak ku naszej (szalonej) radości nie było nikogo, kto by nam zabronił zobaczyć ruiny od środka!!!

Zapraszam na wycieczkę...



















 Sukienka, torebka, kapelusz - H&M, marynarka - Vero Moda, buty - CCC



wtorek, 7 lipca 2015

Witaminki, witaminki :)



Latem mogłabym jeść owoce na okrągło. Będąc nastolatką próbowałam nawet takiej diety ;). Długo na niej nie pociągnęłam ;P. Raz, że ciągle byłam głodna, a dwa mama jak się zorientowała narobiła niezłego rabanu i nakarmiła głodne dziecię ;). Jeszcze wcześniej, w podstawówce, chodziłyśmy z siostrą na szaber ;). Ile ja się wtedy czereśni, jabłek i śliwek objadłam, aż brzuch bolał (a w naszym sadzie szpaki ucztowały ;P). Ale wiadomo, kradzione nie tuczy ;).  

Ostatnio zajadamy się czereśniami od sąsiada (zerwane legalnie za namową wyżej wspomnianego :)). Co ciekawe, w ogóle nie mają robaczków!!! Te ze zdjęć, kupione w mieście były bardzo... mięsiste ;P. 










 Bluzka - prezent, spodenki - New Yorker, buty - CCC, okulary - Orsay

piątek, 3 lipca 2015

Lato :D



Nie będę Was już zamęczać relacjami z górskich wycieczek (nie zapowiada się, aby w najbliższym czasie miała się jakaś odbyć). Jadę z dziewczynkami na wieś, gdzie przez dwa tygodnie będziemy leniuchować, zażywać kąpieli wodnych i słonecznych, robić babki z piasku, paść kozy, karmić rybki i męczyć koty ;). Już nie mogę się doczekać pyszności z maminego ogrodu.  Malinki, porzeczki, wiśnie, papierówki ... mniam uwielbiam :D!!!

W czerwcu udało nam się zrobić z Misiem kilka fajnych sesyjek. Mam więc zapasy zdjęć na czas, kiedy nie będzie przy mnie fotografa :). Dziś publikuje pierwszą z nich, zrobioną na błoniach nad Przemszą. Na szczęście nawet w mieście można znaleźć takie rozkoszne łąki :D!!! Kiedy nie możemy jechać gdzieś dalej, pozwalają choć trochę nacieszyć się przyrodą :). Latem uwielbiam zwiewne spódnice. Tą przerobiłam z ciążowej sukienki (klik). Góra to halka/nocna koszulka. Świetnie sprawdza się w roli letniej bluzki :).






Spodnica - sh (przerobiona), halka - prezent, buty - CCC, wisiorek - pożyczony :)