piątek, 18 września 2020

Czorsztyn i Niedzica

Spełnienie marzeń!!! W prawdzie tylko częściowe, bo zwiedzanie zamków z dziećmi postanowiłam odłożyć na lepsze czasy, ale jednak... udało mi się w końcu zobaczyć ten, w istocie, przepiękny widok zamków w Czorsztynie i Niedzicy, z Zapory wodnej na Zbiorniku Czorsztyńskim. Igrając z koronawirusowym losem, wybraliśmy się również na rejs statkiem po tymże jeziorze. Tłumy tego dnia były olbrzymie (latem to chyba norma), więc obcykawszy zamki z każdej możliwej strony, uciekliśmy nad Białkę...

Jezioro Sromowieckie

Zapora wodna na Zbiorniku Czorsztyńskim

Na pierwszym planie Zamek w Niedzicy, w tle Zamek w Czorsztynie







Przystań w Niedzicy


Zamek w Czorsztynie




Zapora wodna i Zamek w Niedzicy



Przełom Białki stał się naszym bezludnym azylem na urlopowe popołudnia. W prawdzie najładniejsze miejsce tejże atrakcji było oblegane, niczym plaża w Międzyzdrojach w szczycie sezonu, ale idąc nieco w dół rzeki, znaleźliśmy wspaniałe ustronie, idealne na letni wypoczynek i outfitową sesyjkę 😜...







top - sh | spódnica - sh (+DIY) | naszyjnik - prezent z Maroko | bransolety - zdobyczne | okulary - pasaż M1 Czeladź

sobota, 12 września 2020

Luboń Wielki (1022 m n.p.m.)


Długo nie mogliśmy się zdecydować, gdzie pojechać na pandemiczne wakacje. Choć uwielbiamy góry, to po zeszłorocznym urlopie nad Bałtykiem, przekonaliśmy się, że z dziećmi najlepiej odpoczywamy na plaży. One zajęte są piaskiem i wodą, my w tym czasie możemy błogo delektować się szumem morza i... nicnierobieniem. Widząc jednak co koronaświrus wyczynia z ludzkimi umysłami, stwierdziliśmy, że eskapady na drugi kraniec Polski musimy odłożyć, na spokojniejsze czasy. 

I tak wylądowaliśmy w Potoku Grocholów, jednym z osiedli wsi Rzepiska, na Polskim Szpiszu. Z wioski tej rozpościera się fenomenalny widok na Tatry Wysokie... który nie omieszkaliśmy podziwiać każdego wieczoru, przy akompaniamencie świerszczy i pisków dziewczynek, ganiających po łące :D!!! 

Ale zanim tam dotarliśmy, wdrapaliśmy się na niepozorną, acz (jak się okazało w praktyce), zacną górę w Beskidzie Wyspowym - Luboń Wielki. Wchodziliśmy nań z Rabki-Zdrój Zaryte niebieskim szlakiem (i chwała ci Panocku za to, że nie zdecydowaliśmy się na żółty)!!! Na szczyt wiedzie sympatyczna leśna droga, którą pokonaliśmy w półtora godziny. Na Luboniu jest schronisko i przepiękna panorama na okoliczne wzgórza. A o co chodzi z tym żółtym szlakiem??? Przekonaliśmy się schodząc nim. Szlak ten nie bez powodu nosi miano Perci Borkowskiego!!! Trasa wiedzie ostro w dół, a na terenie rezerwatu przyrody Luboń Wieli, zaskakuje pionowym urwiskiem, do którego pokonania, niezbędne jest używanie czterech kończyn. Jest to niewielki kilkumetrowy odcinek, dla dorosłego pestka, ale dla dzieci staje się nieco... problematyczny. Co poniektórzy wpadli w panikę, jednak z pomocą silnego ramienia taty, udało się nam pokonać tą przeszkodę :D!!! A warto było iść dalej... po drugiej stronie wzgórza było imponujących rozmiarów gołoborze. Dobrze jednak, że nie zdecydowaliśmy się wchodzić żółtym szlakiem, bo na większości jego odcinków podejście jest bardzo strome. Dziewczynki mogłyby się zniechęcić. No i ten fragment z przepaścią... takie miejsca osobiście wolę pokonywać do góry, a nie w dół :D!!!

Przyznam się szczerze, że kompletnie nie przygotowałam się do tej wycieczki i nie wiedziałam, że na Luboniu mogą nas spotkać takie niespodzianki. Wycieczka była totalnie spontaniczna, wymyślona dzień przed wyjazdem i w pierwotnym założeniu mieliśmy wejść i zejść szlakiem niebieskim. Cieszę się jednak, że wygrało moje upodobanie do robienia pętli... w przeciwnym razie nie zasmakowalibyśmy tego miejsca z taką... intensywnością :D!!!  

Zapraszam do fotorelacji...









































Lans na Luboniu :D:
top - Decathlon | spodenki - Marters Sport | buty - New Balance | okulary - ?