Tak na 100% to nie jestem tego pewna, a i doktórka miała spory problem z określeniem płci. Dzidzia odwróciła się pleckami i przez godzinę nie chciała zmienić pozycji!!! Widocznie tak jej było wygodnie :). Do tego mocno zacisnęła nóżki i machała do nas piętami i pośladkami :D. Koniec końców, doktórka stwierdziła, że dzidzia jest zdrowa jak rydz, waży prawie pół kilo i... że jest dziewczynką :D!!! Niech więc tak będzie. Hania, Hanka, Hanusia :). Muszę się przyzwyczaić, bo aby spełnić oczekiwania rodziny używałam zaklęcia ,,Tymek, Tumuś, Tymeczek" :P. Jak wiać czarować nie potrafię :D, więc Zosia będzie miała w domu przyjaciółeczkę i puki co nie będę się musiała pozbywać się tych ślicznych sukieneczek. Baby górą :D!!! A wnuka może spłodzić mój zacny brat!!! Taką mam koncepcję :D.
Dżinsową ciążówkę dorwałam w moim ulubionym szmateksie, za 4 zł. Jest wygodna, uniwersalna, po prostu idealna od pierwszych do ostatnich dni ciąży (w połogu, gdy brzuszek jeszcze obwisły też się nada ;)).
Hania, Hanka, Hanusia
Hania liczy dni do porodu i macha wszystkim z brzusia mamy ;D
Uderzające podobieństwo ;P
Sukienka - sh, bluzka - prezent, rakstopki - kiosk na Małachowskiego w Będzinie, kolczyki - zrobiłam z bransoletek
A tymczasem Zosia zaczęła chodzić :)












































