Tatry zimą są... przerażająco piękne!!! 6 stycznia, podczas wędrówki na Starorobociański Wierch, zachwyt i strach towarzyszyły mi przy każdym stawianym kroku. Skąpany w słońcu szczyt przyciągał jak magnes!!! Nie sposób było na niego nie wejść!!! Z Doliny Chochołowskiej przez Trzydniowiański i Kończysty Wierch, doszliśmy do celu bez żadnych trudności. Strachu najadłam się przy zejściu przez Siwe Turnie. Ostra grań doprowadziła mnie niemal do łez, jednak opanowanie i doping towarzyszy wędrówki, zmobilizowały mnie do pokonania tego trudnego odcinka!!! Dalsza trasa, przez Ornak i Iwanicką Przełęcz, była już łatwa i przyjemna :)!!! Po 11 godzinach marszu dowlekłam się do auta na ostatnich nogach, a jednak w duszy grała muzyka :D!!!
Widok z Trzydniowiańskiego Wierchu na Kończysty Wierch, Starorobociański Wierch, Błyszcz i Bystrą
Podejście na Kończysty Wierch
Starorobociański Wierch coraz bliżej :)
Starorobociański Wierch (2176 m n.p.m.)
Zdecydowanie wolę wchodzić na górę, niż z niej schodzić!!!
Siwe Turnie coraz bliżej (grań na środku zdjęcia :))
Gdy ja walczyłam o życie, panowie drażnili kozice ;)!!!
Starorobociański Wierch w chmurkowej pierzynie
Siwe Skały i Ornak
Siwe Skały
Ornak
Babia Góra widziana z Ornaku