piątek, 31 sierpnia 2018

Bo na wsi... koza mówi beeeee...

Tegoroczne wakacje spędziłyśmy na wsi, w moim rodzinnym Skowronnie. To były wspaniałe trzy tygodnie błogiego lenistwa na łonie natury, które po raz kolejny pokazały mi, jak niewiele potrzeba dzieciom do szczęścia. Czy słońce, czy deszcz dziewczyny baraszkowały po podwórku zasypując mnie lawiną pytań!!! Dziadek zrobił nam niemałą niespodziankę, przygarniając łaciatego szczeniaczka. Zosia nazwała go Pimpkiem (choć mi ten słodziak bardziej przypomina Reksia ;)). Piesek stał się pupilem dzieci. W stodole były też małe kotki, ale płochliwe dzikusy nie dały mi się sfotografować :). Hanka za to, urządzała tam... brykanie na sianie ;D!!! Gdy padało były cudowne kałuże, gdy żar lał się z nieba chłodziłyśmy się w basenie. Rowerki, błocko, spacery, świeże owoce i warzywa... sielanka od świtu do zmierzchu...






























































sobota, 25 sierpnia 2018

Siewierz - przeżyjmy to jeszcze raz ;)

Na zamku biskupów krakowskich w Siewierzu byliśmy już 4 lata temu, o czym pisałam w tym (klik) poście. Zamek od tamtej pory niewiele się zmienił, niemniej jednak uwielbiam wracać w tak piękne miejsca i obcować z przesiąkniętymi historią murami. Poza tym, podczas poprzedniej wizyty, Hania nie zobaczyła zbyt wiele ;)... koniecznie musiała to nadrobić :D!!! Zapraszam do fotorelacji...













Sukienka też jest ,,historyczna". Pochodzi z czasów poprzedniej tu wizyty (klik).
Nieco przerobiona, wygląda jak nowa ;D!!!

Sukienka - sh+DIY, sandały - CCC, torebka i okulary - H&M

Czy te oczy mogą kłamać??? ;)



Zamek zamkiem, lecz czym byłaby niedzielna wycieczka, bez wizyty na placu zabaw??? 


Jeszcze trochę pobiegajmy...

... i z czystym sumieniem można iść na lody ;)

Wycieczkę zakończyliśmy tak jak poprzednio... wylegując się na siewierskich błoniach :D!!!