Choć
marzec kapryśny jest i raczej nas pogodowo nie rozpieszcza, to czuję
już (w kościach ;P), że wiosna tuż, tuż. W czasie pobytu na wsi
codziennie szukałam jej oznak i znajdowałam: w
przebiśniegach w ogródku mamy, w trelach skowronków, w wierzbowych
baziach
kotkach, w krzyku żurawi na nadnidziańskich błoniach (które to, przez
roztopy, zamieniły się w jedno wielkie jezioro), czy w nocnych kocich
serenadach :). Idzie wiosna... :D!!!
Wiosenne roztopy
Szukamy oznak wiosny
Wiosnoooo..., gdzie jesteś???
Hmmm... gdzie ona może być???
Kotku, widziałeś wiosnę???
I to niejedną :)!!!
A cio to jeśt???
Wiosna!!!
Taaa... pierwszy przebiśnieg wiosny nie czyni!!!! Dość już tych poszukiwań, wolę porzucać kamyki do rzeki!!!
Plum...
Konkurencja mi rośnie ;D




































































