No to się porobiło!!! W ciągu kilku dni nasz świat wstrzymał oddech (choć przecież tak naprawdę trwa to już od kilku miesięcy). Ale to właśnie teraz, poczucie zagrożenia uderzyło w nas z największą mocą. Staram się nie panikować, stosuję się do zaleceń, a jednak wszystkiego nie da się przewidzieć, ktoś musi robić zakupy, ktoś musi pracować. Generalnie siedzimy w domu, haha... zaczynam to nawet lubić... w sumie, od początku lutego, to już mój czwarty tydzień w zamknięciu. Póki można wymykamy się do lasu, pospacerować, pooddychać, popatrzeć na budzącą się do życia wiosnę. W niej upatruję nadziei, że za kilka miesięcy koronawirus będzie tylko wspomnieniem (przynajmniej do następnego sezonu zachorowań... brrrr).
Dochodząc jednak do meritum... w zaistniałej sytuacji... kogo obchodzi w czym ja łażę po lesie?!!! Hm... możecie to zostawić bez komentarza, albo wręcz przeciwnie!!! Jednak, aby nie ześwirować... poudaję, że wszystko jest OK.
Kardigan - Reserved, sweterek - Cropp (Vinted), spódnica - sh, buty - CCC, skarpety - pamiątka z koncertu Mikromusic
Zdjęcia - luty 2020






















































