piątek, 25 września 2015

Beskid Niski

Wejście na Lackową (997 m n.p.m), najwyższy szczyt Beskidu Niskiego, okazało się prawdziwą ,,sztuką cierpienia". Zapewne nasz (z Miśkiem) osąd nie byłby tak krytyczny, gdybyśmy zdobywali tą górkę bez Szkódniczek w nosidłach (ot przyjemy spacer po lesie). Nie mając jednak innego wyboru, weszliśmy na Lackową przeklinając ją i obiecując sobie, że nigdy więcej stopy na niej nie postawimy.  A było to tak...
Z Wysowej-Zdrój poczłapaliśmy niebieskim szlakiem na Ropki. Żeby jednak nie robić taaaaakiego wielkieeeeego koła, poszliśmy na skróty, leśną drogą do góry, do góry, do góry (a z każdym ,,do góry" robiło się coraz bardziej stromo ;)). Kiedy już zaczęłam panikować i psioczyć na Misia, za jego pomysły ze skrótami, oczom naszym ukazał się szlak żółty (a miał być czerwono-zielony ;)). Troszkę zboczyliśmy z traski, ale dzięki temu zaliczyliśmy Ostry Wierch (938 m n.p.m). 
Moje nadzieje na koniec ekstremalnych przeżyć ;), okazały się płonne. Przejście Przełęczy Pułaskiego to był dopiero hard core!!! Szlak poprowadzono ,,na krechę" wzdłuż granicy, po bardzo stromym zboczu. Marsz dodatkowo utrudniał osypujący się rumosz. Każdy krok groził poślizgnięciem, czego ze względu na dziewczynki w nosidłach, bardzo staraliśmy się uniknąć. Jak już zeszliśmy na sam dół przełęczy, trzeba było znów wdrapywać się po takiej stromiźnie. Na szczęście była to już Lackowa (Parszywka jedna!!!). Szczyt w lesie, zero widoczków, co by zrekompensowały trud wniesiony w jego zdobycie ;). Ale dziewczynkom się tam podobało. Hanka buszowała w listowiu, a Zośka jak wiewióra skakała między drzewami. Krasnoludki moje :D!!!
Do Ostrego Wierchu wracaliśmy tą samą trasą, a potem zielono-czerwonym i zielonym szlakiem zeszliśmy do Wysowej. 
Beskid Niski. Nazwa brzmi tak niepozornie. Góry te potrafią jednak wycisnąć z biednego turysty siódme poty. Hmmm... a może to marudzenie i spadek formy to starość jest??? Tegoż dnia skończyłam 33 latka ;P!!!


 Droga na skróty :)



 Tabliczka trochę przekłamuje czas wejścia na szczyt




 Lackowa (997 m n.p.m.)












Ciuchowo: bluzka w paski, chustka - prezent, bluza w kropy - sh, spodenki - New Yorker, buty - Asolo



 Przełęcz Cigelka

 Lackowa w pełnej krasie


Ach, na zakończenie tak przyjemnie spędzonego dnia zaliczyliśmy, jeszcze plac zabaw w Wysowej-Zdrój :D.


33 komentarze:

  1. "Na kreskę" to się mówi? Jak masz na ścianie góry tylko dróżkę szerokości swoich dwóch stóp, czasem jednej? W takim razie mogę teraz fachowo powiedzieć, że ostatnio lazłam "na kresę", szczytu nie zdobyłam, bo znowu przypaliło mnie słońce. W tym tygodniu idę po śnieg, powiedziałam mężowi, że to jedyna rzecz, po którą pójdę bezapelacyjnie, czyli bardzo wysoko (bo alpy już mają zaśnieżone szczyty) i w pochmurny dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ,,na krechę" mówi się, jak szlak poprowadzony jest prosto w dół/lub do góry, bez żadnych serpentyn, czy sztucznych ułatwień zmniejszających stromiznę.
      Ciekawam, czy śnieg alpejski zdobyłaś :D!!!!

      Usuń
  2. i kolejne wspinaczki, wdzię! nie dajecie sobie odpocząc :) super!
    buziaczki, Monia

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypuszczam że wchodziłabym tam bardzo długo:-) Pomimo takiego wysiłku uwielbiam takie "treningi".Zdziwiona jestem że masz 33 latka ,wyglądasz tak dziewczęco :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana 33 buziaki Ci przesyłam....z nadzieją,że następne tyle tez tak miło spędzisz,jak najwięcej w górach oczywiście !!
    No to się nie dziwię,że przeklęłaś wycieczkę,atrakcji było co nie miara,z dreszczykiem i potem hahaa.
    Nie znałam określenia na kreskę,ale jak tak chodziłam w Tatrach,to ciągle myślałam o tym ,że już mi jest słabo i ,że zaraz zemdleję i polecę w przepaść :))

    OdpowiedzUsuń
  5. O Kochana wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Jaka tam starość ? Daliście radę:-) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko, to w sierpniu było, ale dziękuję serdecznie :D!!!

      Usuń
  6. Pani ... Starość jak nic . Za rok o tej porze to do WPKiW z Balkonikiem ;)););)
    A te Rysy to pani w photoshopie zdobywała ??!!! No paniiiiiii , proszeeeeee

    Najlepszego Ruda , świetna wyprawa :) panny jak noc bakcyla złapią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, kochana rodzinko piechurów, coż ja Ci mogę kochana jeszcze zyczyć, jak wszystko co najlepsze i najpiekniejsze już zdobyłaś :)) Jedynie tego, żebyś jak najczęsciej miała takie okazje wycieczkowe w gronie najukochańszych, z uśmiechem, z przygodami, do późnej starości- nie takiej jak piszesz, a co najmniej razy trzy ;) żeby wesoło było, z miłościa, z sercem, bo kto góry ukochał, ten cały świat ma u stóp :)) Buziaki ogromniaste :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacne życzenia - dziękuję Asiu!!! Z przyjemnością będę biegać po górkach dopóki sił starczy mi na to :D!!!

      Usuń
  8. No, stara dupa jesteś, faktycznie :D
    Wszystkiego naj na kolejne 333 :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak swietna, urodzinowa wycieczka!!! To ja chyba wogole bym tam nie wlazla, ze swoja ponad40stka na karku;) A Ty wygladasz jak nastolatka, a nie jak 33letnia mama dwojki dzieci:) Buziaki dla Was wszystkich! Anka

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana Ty nawet gdzies w gorach jestes mega stylowa :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. A jak ja Ci zazdroszczę Twoich wypraw :)!!!

      Usuń
  12. Skąd Ty masz tyle energii ? Chyba bardzo kochasz góry, ja bym się tam nie dała wyciągnąć :D taki szczur miastowy ze mnie :PP Fajnie że wypady całą rodzinką, pewnie jest wesoło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam włóczyć się po szlaku, a w obecnej chwili nie mam innego wyjścia, jak zabrać tam ze sobą dziewczynki :).
      Dziękuję Minka :)

      Usuń
  13. I jeszcze niedżwiedzia żeśta dżwigali!!! ;)))
    A Ty na górze wcale nie zmęczona! Chusteczka na głowie, figlarna...skąd masz siłę kobieto!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedźwiedź musi być!!! Januszek zdobywa Koronę Gór Polski :D!!!
      Taka jestem :*!!!

      Usuń
  14. Kochana spóźnione, ale szczere... spełnienia marzeń tych dużych i tych małych.... wszystkiego co najlepsze z okazji 18stki :) :) :* hihi

    nie znam bardziej aktywnych fizycznie osób od Was, wciąż podróżujecie i to z dzieciaczkami i tym slynnym misiem- super !
    też bym tak kiedyś chciała aktywnie spedzać czas :)

    buziiole :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  15. Justynko, na końcu pomyliłaś cyferki. Zapewne skończyłaś 23 a nie 33 latka.
    Znowu uroczo wyglądasz :)
    Pozdrawiam :):):)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też tak uważam. Chyba 23 lata :)
    Spóźnione, ale z serca płynące życzenia Ci posyłam. Cudna z Was rodzinka!!!
    Ciuchowo - super!
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. lubię tęczowe motywy -
    jako i groszki - tak czy siak -
    fajnie się w nich prezentujesz :D

    OdpowiedzUsuń