niedziela, 17 czerwca 2018

Geologicznie-romantycznie

Dzień zaczął się intensywnie, od... romanticznej sesyjki w kamieniołomie Kostomłoty Mogiłki :D!!! Wszak pani geolog musi się dobrze prezentować pod ścianą frańskich wapieni i łupków marglistych ;)... Jednakże w przedstawianej dziś stylizacji, sukienka (choć ładna), nie ma zbyt wielkiego znaczenia (fotograf wolałby nawet, aby jej nie było ;P). Głównymi bohaterami są tu młotek i kask - atrybuty szanującego się geologa ;)...



Sukienka - sh
Buty - Sinsay 
Okulary - pasaż w M1 Czeladź
Kask - Salewa
Młotek - Estwing 


... i na tym mogłabym poprzestać, ale... przecież tego dnia wydarzyło się tyle fajnych rzeczy...

Kamieniołom Kostomłoty Mogiłki

Gdy już udało mi się wyciągnąć Miśka z kamieniołomu, pojechaliśmy do Chęcin, świętować naszą 7 rocznicę ślubu :). Miejsce wybraliśmy nieprzypadkowo, gdyż wiąże się z nim wiele sentymentalnych wspomnień :). To tu, 16 lat temu, odbywaliśmy trzytygodniowe praktyki terenowe po pierwszym roku studiów :D!!! Haha... fajne to były czasy, choć... po głębszej refleksji muszę przyznać, że teraz jest jeszcze fajniej :D!!!


W Chęcinach zwiedziliśmy górujące nad miasteczkiem ruiny zamku królewskiego z przełomu XIII i XIV wieku,  przez studenciaków zwane pieszczotliwie Fabryką (ciekawe dlaczemu ;)???). Wiele się tu zmieniło przez te 16 lat, tak na zamku, jak i w samych Chęcinach. Z przyjemnością muszę dodać, że zmiany te są wielce pozytywne :)!!! 










A potem Misiek... znów zaciągnął mnie do kamieniołomu, tym razem na Zelejową :)... 

Kamieniołom Szczerba na Zelejowej






....i tak świętowaliśmy, w miłych okolicznościach przyrody, wspominając stare dobre czasy lat szczenięcych, z geologiczna nutą w tle :).

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Jurajski trip...

... czyli majówkowych wojaży ciąg dalszy :). 
Zaczęliśmy ambitnie, od Ojcowskiego Parku Narodowego. W Pieskowej Skale, na pierwszy rzut oka, było dość znośnie, jednak kolejka do kasy biletowej, szybko rozwiała mój zapał, aby zwiedzić zamek. Pospacerowaliśmy więc po dziedzińcu, obeszliśmy zamczysko dookoła, zahaczając przy okazji o Maczugę Herkulesa i pojechaliśmy ... ku Ojcowowi. Daleko jednak nie zajechaliśmy... u wrót Parku Narodowego zatrzymał nas gigantyczny korek. Ani w prawo, ani w lewo, ni w przód, ni w tył ruszyć się nie dało... cudem jakimś wydostaliśmy się z tegoż piekła ;)... z postanowieniem, że nigdy więcej, w świąteczny dzień noga nasza tam nie postanie ;)...

Maczuga Herkulesa

Zamek w Pieskowej Skale



Makieta Zamku 




...Uciekliśmy do Rabsztyna i było tam o niebo lepiej :)!!! Wreszcie udało nam się zobaczyć te ruiny od środka, a nawet wspiąć na wieżę Kruczej Skały :)...

Runy zamku w Rabsztynie









Tradycyjna (jurajska) sesyjka: spodenki - New Yorker, koszulka - prezent, trampki - bazar, okulary - Orsay, chustka - pożyczyłam od Zosi

Chata Kocjana


Dzieciom udzieliły się średniowieczne klimaty ;)...  a tymczasem frytki stygną ;D


Pomysł na kolejny punkt wycieczki zrodził się spontanicznie podczas... pałaszowania frytek z keczupem i okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę :D!!! Udaliśmy się do Rezerwatu Pazurek, gdzie w pięknym buczynowym lesie ukryte są Zubowe Skały, monumentalne wapienne ostańce, tworzące niezwykłej urody ,,skalne miasto". Nie muszę chyba dodawać, że podczas spaceru, prawie 6 km pętlą, nie spotkaliśmy na swej drodze ani jednego osobnika z gatunku Homo sapiens :D!!! Miejsce idealne na Majówkę :D!!!