wtorek, 7 maja 2024

Sen o krokusach

Nie wierzyłam już, że kiedykolwiek uda mi się zobaczyć krokusowe dywany w Dolinie Chochołowskiej. Zawsze stawało coś na przeszkodzie: a to kiepska pogoda, a to choróbska jakoweś, albo niechęć do stania w korkach na Zakopiance i przy kasie do TPN-u. W tym roku było jednak inaczej!!! Wiosna eksplodowała kwieciem dużo wcześniej niż zwykle, zaskakując tym niejednego łowcę krokusowych plenerów 😉!!! Nie obchodzimy Wielkanocy, więc wykorzystaliśmy ten czas na spełnienie mojego Wielkiego Marzenia. Boszszszeee... jak tam było pięknie... trafiliśmy na szczytowy moment rozkwitu. Widok fioletowej Polany Chochołowskiej wyciskał mi łzy z oczu (choć pewniej to była alergia 😉). Zdjęcia absolutnie nie oddają uroku tego miejsca, a z resztą, byłam tak oczarowana widokami, że nie przykładałam się zbytnio do fotografowania. No, ale coś tam napstrykałam... popatrzcie 💜.





Tatry w sepii saharyjskiego pyłu

























bluzka i spodnie - Decathlon | buty - Scarpa | polar - Jack Wolfskin | komin - ???


4 komentarze:

  1. W dolinie Chochołowskiej zawsze jest pięknie, ale ten krokusowa dywan jest przepiękny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale to musiał być piękny widok! Ja cieszę się jak opętana, jak u mnie w ogrodzie jeden krokus zakwitnie, a tu taki wysyp! Przepiękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uroczo, naprawdę. Przepiękna wędrówka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może i mnie się kiedyś uda zobaczyć je w realu...
    Dzięki za wycieczkę Justynka!

    OdpowiedzUsuń