wtorek, 10 kwietnia 2018

Nie zostanę Miss Bikini ;P

Ostatni tydzień obfitował w niezbyt przyjemne dla mnie wydarzenia. Spędziłam go w szpitalu na oddziale chirurgii ogólnej, w celu załatania przepukliny brzusznej. No cóż, choć trudno mi w to uwierzyć, okazuje się, że straszna ze mnie słabowinka ;). 

Wszystko zaczęło się cztery lata temu, gdy urodziłam Hanię. Podczas ciąży nabawiłam się przepukliny pępkowej. Cóż z tego, że w rok później panowie doktorowie mi ją załatali. Mając wciąż przy sobie dwa żywe hantelki, w postaci rocznej Hani i 2,5 - letniej Zosi, prędzej czy później musiało mi się to wszystko rozwalić. Plac zabaw to dla matki prawdziwa siłownia. Wsadź na huśtawkę, zdejmij z huśtawki. Wsadź na zjeżdżalnię, zdejmij... Wciąganie wózka (z dzieckiem) na pierwsze piętro. Ha... nie raz się zdarzało, że gdy Zosia miała humorki, nie miałam wyjścia, jak wziąć to wierzgające pachole pod pachę i pchając drugą ręką wózek z Hanką, przetransportować towarzystwo bezpiecznie do domu. Ukoronowaniem moich spartańskich wyczynów, były nasze górskie wycieczki z dziewczynkami w nosidłach. Wspominam je z nostalgią, ale piekący ból w połatanym brzuchu, uświadamia mi, jakież to było z mojej strony bezmyślne!!! Nastąpiło uszkodzenie kresy białej i tym samym znów nabawiłam się przepukliny, niestety znacznie bardziej rozległej.

Od pewnego czasu miałam podejrzenia, że coś jest nie tak. Jak wiecie lubię sobie poćwiczyć w zaciszu domowym. Treningi przynosiły bardzo zadowalające efekty, jednak część ciała, na której najbardziej się skupiałam, jak wisiała, tak wisiała. Co gorsza, w pewnym momencie podczas robienia brzuszków, w środkowej części brzucha zaczęło mi ,,wyłazić" niepokojące zgrubienie. W styczniu poszłam z tym do lekarza. Ten, bez cienia wątpliwości stwierdził przepuklinę brzuszną. 

Znów wylądowałam na stole operacyjnym :/. Bebeszki mam teraz zabezpieczone siatką, a długa na 20 cm blizna od pępka wzwyż, będzie mi już zawsze przypominać, abym nie bawiła się w kulturystę. Miss Bikini, też raczej nie zostanę ;P.

Fotorelacji nie będzie... zbyt dramatyczny to widok. Zamiast tego zapraszam na mroczną sesyjkę z marcowych zasobów. Ależ się przez ten tydzień wiosna rozhulała :D!!!









Sweter/tunika - H&M
Płaszcz - H&M
Kaszkiet - H&M
Torebka - H&M
Buty - Zebra
Rajtuzy - stoisko na pasażu w M1 Czeladź

46 komentarzy:

  1. Kochana, wracaj do zdrowia. :)
    Miss i tak jesteś: śliczna Mamusiu uroczych Dziewczynek, a blizna to tylko blizna...
    Kiedy byłam młodziutką mamą, po operacji bardzo poważnej została mi blizna na cały brzuszek. No cóż zmieniłam bikini na kostiumy jednoczęściowe. Zresztą operacja przepukliny pępkowej też już za mną a przede mną kresy białej. Zaliczyłam już w sumie 8 operacji... I na pocieszenie, są choróbska jeszcze gorsze, więc główka do góry. :)
    Stylówka świetna :)
    Moc uścisków i buziaków!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, mam absolutną tego świadomość. O Miss Bikini piszę bardziej prześmiewczo... pewnie 10 lat temu bym rozpaczała, teraz cieszę się, że mam to już za sobą.

      Usuń
    2. I tak trzymać.:) Dbaj o siebie. :)

      Usuń
  2. O jak mi przykro kochana<3 Przesyłam ciepłe myśli <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuje tych przejść. Niestety człowieka mogą dopaść różne dolegliwości nie wiadomo kiedy.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wyglądasz, Pani Listonosz ;) Rajtuzki boskie <3
    Aż mnie brzuch rozbolał, jak to przeczytałam. Mam traumę w związku z tą częścią ciała. I bliznę po cesarce, gdzie pan doktor zdolności do szycia nie wykazał i mi uszył "piękną" fałdkę, z którą najpierw walczyłam, z wiekiem olałam. Uważaj na się ;) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Misiek- szyderca ochrzcił mnie córką Lenina ;P.

      My kobitki mamy jednak przej... ;P. Najlepsze, że od czasów nastoletnich miałam fioła na punkcie brzuchola swego, coby był płaski i elegancki. Hihi... teraz już mogę wreszcie odpuścić ;P.
      A tak serio... leżąc w tym szpitalu, nasłuchałam się tyle cierpienia, że łkanie nad jedną blizną byłoby przeokropnie żałosne.
      Dzięki Sivka :)!!!

      Usuń
  5. Jej, bardzo współczuję tego, przez co musiałaś przejść... Ściskam mocno!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  6. O rany współczuje, no ja po cesarce pewnie już też miss bikini nie zostanę także głowa do góry, jesteś i tak bardzo szczuplutka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A to mogła być taaaaka kariera! ;)
    Płaszcz fajnie wygląda, tak lekko peleryniasto, superbohatersko... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och...nie rozdrapuj ran, proszę ;P...
      Dzięki za miłe słowa :)!!!

      Usuń
  8. Swietna stylizacja ala mroczna pani listonosz ( uwielbiam kolor czarny) Wygladasz w niej nietuzinkowo.

    Przykro mi słyszeć o Twoich kłopatach z przepukliną. Tzrymam kciuki aby wzsystkie problemy zdrowotne pozytywnie sie rozwiązały

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczna stylizacja! Pięknie podkreśliła Twoją figurę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przejmuj się, mi też doktorzy załatwili brzuch gdy miałam operowany wyrostek robaczkowy .Blizna po nim jest szpetna i mam ją przez ponad pół życia :-/ Wyglądasz bardzo zgrabnie i stylowo w tym zestawie, świetny kaszkiet :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest jakieś niesprawiedliwe... Nie dość, że rodzimy w bólach, to później ciągle jakieś dziwne historie zdrowotne... Wiele kobiet dostaje od lekarza zalecenia, by już przestały "szaleć". Myślałam, że sport itd. po ciąży to żaden problem, niestety dla wielu staje się on już przeszłością.
    Oczywiście co kobieta to inna historia, znam kilka wariatek, które pomimo dwójki dzieci, szaleją na siłowni, lecz to zdecydowana mniejszość. Ogólnie, historie macierzyńskie nie zachęcają mnie, a nawet przerażają.

    Piękna stylizacja, chętnie bym się tak ubrała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja mam nadzieję, że będę jeszcze mogła ,,poszaleć"... pan doktór powiedział, że po to siatkę mi zakłada, abym mogła ćwiczyć :).
      Puki co jestem słaba jak mucha. Ledwo dycham i piecze przeokropnie to coś co mi zamontowali w brzuchu. Do lipca leniuchuję, a jedyna aktywność to spacer :).

      Usuń
    2. Za to później ruszysz jak torpeda. Tylko pamiętam, po tak dużej przerwie, zacząć od ćwiczeń dla początkujących. Wiem, co mówię, kiedyś po długiej chorobie (ledwie 3-tygodniowej) zaczęłam od "swoich standardowych" ćwiczeń i o mało nie zemdlałam. Przestraszyłam się O_O

      Usuń
  12. Kochana, mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie i do formy i że jednak pomimo poważnej operacji nie cierpisz zbyt mocno:*

    A stylizacja świetna, moim zdaniem nie mroczna, tylko bardzo rasowa :) No i ta cudowna czapka! Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jest kiepsko, ale myślę, że z każdym dniem będzie coraz lepiej :).
      Serdecznie dziękuję za te ciepłe słowa :)!!!

      Usuń
  13. Szybkiego powrotu do formy,cudne buciki <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdrowie to taki drobny element naszego życia, że bez niego rozpada się cała układanka
    https://londynsrondyn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. WOW! Rzeczywiście jesteś podobna do Filifionki! Super wyglądasz! Obserwuję i pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Love the awesome tights and the baker boy hat! Awesome all black look.

    www.fashionradi.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej, współczuje, i życzę wszystkiego co najlepsze! Będzie dobrze, zawsze można założyć strój jednoczęściowy :D A stylizacja na zdjęciu rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
  18. O jejku! To się porobiło! Współczuję. Mówi się trudno, stało się, teraz tylko zdrowia Ci życzę!
    Wyglądasz ślicznie. Super stylówka...pozdrawiam, buziaki...

    OdpowiedzUsuń
  19. Ładnie Ci w czerni, bardzo ładnie! :)
    Moja koleżanka to miała, pół roku potem na zwolnieniu, ale teraz jest ok. U Ciebie też będzie, kuruj się zatem ☺ Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  20. Przerewelacyjna stylówka!!! Szczena opada i żadnego bikini Ci nie trza:D
    Najwyżej potraktujesz bliznę jako tatuaż i wprowadzisz nową modę:D
    Jeju... Przepięknie Justynka wyglądasz!!!

    OdpowiedzUsuń